Manifest

Naszym celem jest zapewnienie dostępu do ciekawych oraz unikatowych filmów wszystkim zainteresowanym. Strona ma charakter niekomercyjny i nie pobieramy od nikogo żadnych opłat. Wychodzimy naprzeciw zapotrzebowaniom, ponieważ obecnie panuje deficyt stron internetowych z ciekawymi filmami.

Mimo likwidacji Urzędu Kontroli Publikacji i Widowisk w 1989 roku w Polsce nadal dochodzi do ograniczania swobód obywatelskich w zakresie wolności wyrażania poglądów i twórczości artystycznej. Zmieniła się forma: miejsce oficjalnej cenzury prewencyjnej zajęła nieoficjalna cenzura represyjna, posługująca się naciskiem ekonomicznym, prawnym lub administracyjnym do tłumienia, zatrzymywania eliminowania tych dzieł sztuki i wypowiedzi, które nie są zgodne z ideologią polityczną, normami obyczajowymi, doktrynami religijnymi bądź polityką korporacyjną.

Korzystamy z wolności korzystania z dóbr kultury, które są prawem człowieka zapisanym w Powszechnej Deklaracji: "Każdy człowiek ma prawo do swobodnego uczestniczenia w życiu kulturalnym swojej społeczności, do korzystania ze zdobyczy kultury, do uczestniczenia w postępie nauki i do korzystania z jej dobrodziejstw".

 

Munyurangabo

munyurangaboReżyseria: Lee Isaac Chung
Zdjęcia: Lee Isaac Chung
Muzyka: Claire Wibabara
Rok produkcji: 2007
Czas trwania: 97 minuty
Język: Polski lektor

Pierwszy w historii film w języku kinyarwanda. Życie po masakrze w Ruandzie ukazane przez pryzmat przyjaźni dwóch nastolatków, których łączy wspólne pragnienie zemsty.

Munyurangabo (Jeff Rutagengwa) jest z plemienia Tutsi, ale przyjaźni się z młodym Sangwą (Eric Ndorunkundiye) z Hutu, który trzy lata wcześniej uciekł z rodzinnego domu. Ojciec Munyurangabo nie żyje – jak wielu innych Tutsi został zabity podczas masakry. Wydaje się, że minęło wystarczająco sporo czasu, żeby Ruanda podniosła się po tamtej tragedii, ale sytuacja bohaterów pokazuje, że tak nie jest. Munyurangabo chce pomścić ojca – w tym celu kradnie maczetę – a Sangwa zamierza mu w tym pomóc. Wybierają się autostopem do rodzinnego domu Sangwy. Mają zatrzymać się tylko na jeden dzień, ale chłopak chce zostać dłużej, choć jego przyjaciel nie jest tu mile widziany. „Nie wiesz, że to Tutsi? Tutsi są wstrętni.” – mówi ojciec Sangwy. Przyjaciele, pod wpływem ciężkiej atmosfery domu, nagle zaczynają patrzeć na siebie z dystansem. W cichej wiosce, gdzie mieszkają rodzice Sangwy, uprzedzenia wciąż są żywe. Odradza się również napięcie między Sangwą a jego ojcem.

Nagrodzony w Meksyku i Sarasocie oraz nominowany do Independent Spirit Award „Munyurangabo” nie jest typowym filmem o masakrze dokonanej na Tutsi przez Hutu. W filmie LEE ISAACA CHUNGA wspomnienie rzezi jest nieme. O wciąż żywej traumie i nienawiści widz dowiaduje się z półsłówek, urywanych gestów, ukradkowych spojrzeń bohaterów. Znakomicie uchwycił to Isaac Chung, którego „Munyurangabo” jest pełnometrażowym debiutem. Chung w szczególny sposób przygotowywał się do pracy nad filmem. Od 2006 roku reżyser wraz ze swoją żoną pracował w Ruandzie w ośrodku terapii dla ofiar ludobójstwa. Z dwójką przyjaciół, Samuelem Andersonem i Jennym Lundą, prowadził tam kurs reżyserii i fotografii. „Zajmowaliśmy się tymi, którzy przeżyli ludobójstwo i byli świadkami mordowania swoich rodzin. Wielu z nich wiedziało, kto był zabójcą i zadawało pytanie – czy teraz oni mogą zabić w ramach zemsty. To stało się zalążkiem filmu, będącego efektem pracy z piętnastoosobową grupą Ruandyjczyków, wśród których były sieroty, dzieci ulicy, uchodźcy i miejscowi” – opowiadał reżyser.

„Munyurangabo” stanowi istotny przełom dla afrykańskiej kinematografii. Chung zdecydował się bowiem podjąć ryzyko zrealizowania filmu w języku, którym się nie posługuje. Tak powstał pierwszy obraz w kinyarwanda. „Z początku bardzo się tego obawiałem. Później okazało się, że kręcenie w obcym języku pozwoliło przenieść film w przestrzeń bardziej uniwersalną, w której amerykański Koreańczyk może spotkać się z Ruandyjczykami i – mam nadzieję – również z widzami”.

Film nie działa? - daj nam znać, naprawimy to!

Komentarze

A Ty co sądzisz?