Manifest

Naszym celem jest zapewnienie dostępu do ciekawych oraz unikatowych filmów wszystkim zainteresowanym. Strona ma charakter niekomercyjny i nie pobieramy od nikogo żadnych opłat. Wychodzimy naprzeciw zapotrzebowaniom, ponieważ obecnie panuje deficyt stron internetowych z ciekawymi filmami.

Mimo likwidacji Urzędu Kontroli Publikacji i Widowisk w 1989 roku w Polsce nadal dochodzi do ograniczania swobód obywatelskich w zakresie wolności wyrażania poglądów i twórczości artystycznej. Zmieniła się forma: miejsce oficjalnej cenzury prewencyjnej zajęła nieoficjalna cenzura represyjna, posługująca się naciskiem ekonomicznym, prawnym lub administracyjnym do tłumienia, zatrzymywania eliminowania tych dzieł sztuki i wypowiedzi, które nie są zgodne z ideologią polityczną, normami obyczajowymi, doktrynami religijnymi bądź polityką korporacyjną.

Korzystamy z wolności korzystania z dóbr kultury, które są prawem człowieka zapisanym w Powszechnej Deklaracji: "Każdy człowiek ma prawo do swobodnego uczestniczenia w życiu kulturalnym swojej społeczności, do korzystania ze zdobyczy kultury, do uczestniczenia w postępie nauki i do korzystania z jej dobrodziejstw".

 

Dom, w którym mieszkam

reż. Eugene Jarecki, USA 2012, 117’
polski lektor

Bilion dolarów – tą niewyobrażalną kwotę władze USA przeznaczyły w ostatnich czterdziestu latach ta tak zwaną „wojnę z narkotykami”. Począwszy od Nixona, przez Reagana i Busha po Clintona, owa „wojna” zawsze była jednym z zasadniczych celów amerykańskiej polityki. W swoim świetnym dokumencie Jarecki sprawdza co kryje się za słowami, jak mantra powtarzanymi przez polityków. Reżyser wykonał gigantyczny research, przepytał dziesiątki specjalistów policjantów, naukowców, sędziów, ludzi osadzonych za handel i posiadanie narkotyków. Ale sercem filmu jest historia jego niani Jeter, czarnoskórej kobiety, która straciła syna z powodu narkotyków. Ale czy tylko?

Odkrywając historię swojej niani, która musiała pozostawić własną rodzinę, by zajmować się cudzą, Jarecki odkrywa polityczne, ekonomiczne, propagandowe i społeczne tło „wojny z narkotykami”. Sięgając w głąb historii, pokazuje, moment, w którym rozpoczęło się demonizowanie środków odurzających, mające na celu zdemonizowanie czarnoskórej mniejszości. Wskazanie „winnych”, napiętnowanie, karanie, izolowanie – to etapy wojny, która nie ma nic wspólnego z narkotykami, a której celem jest represjonowanie i kontrola określonej grupy społecznej czy też etnicznej. Wojny władzy przeciwko własnemu społeczeństwu, której zdaniem Jareckiego jesteśmy świadkami.

Ale chodzi tu nie tylko o politykę, lecz i o ekonomię: sprywatyzowanej służbie zdrowia i więziennictwu na rękę jest jak największej ilość osób, które można włączyć do systemu, by na ich zarabiać. W „wojnie narkotykowej” najłatwiej też o sukcesy policji. Wystarczy „zapolować” na narkomanów, by poprawić statystyki aresztowań (mowa o 45 milionach aresztowanych!).

Jednym z bohaterów „The House I live In” jest scenarzysta „The Wire”, David Simon i jego wypowiedzi należą do najciekawszych. Simon wskazuje bowiem, jak działa cały mechanizm, swoiste perpetuum mobile: im więcej aresztowanych za narkotyki, tym więcej uzależnionych i dealerów w rozbitych, pozbawionych dochodów rodzinach. Na tym froncie walczy się ze skutkami, a nie przyczynami, a „wojna z narkotykami” nie jest niczym więcej, niż spychaniem w jeszcze większe wykluczenie tych już raz wykluczonych.

Aresztowanym konfiskuje się domu, auta, majątki. Ale, jak mówi jedna z rozmówczyń Jareckiego, w tej wojnie dużo ważniejsza jest konfiskata nadziei i przyszłości.

Najważniejsze festiwale:
Grand Jury Prize, Konkurs Filmów Dokumentalnych, Sundance 2012

 

Film nie działa? - daj nam znać, naprawimy to!

Komentarze

A Ty co sądzisz?