Manifest

Naszym celem jest zapewnienie dostępu do ciekawych oraz unikatowych filmów wszystkim zainteresowanym. Strona ma charakter niekomercyjny i nie pobieramy od nikogo żadnych opłat. Wychodzimy naprzeciw zapotrzebowaniom, ponieważ obecnie panuje deficyt stron internetowych z ciekawymi filmami.

Mimo likwidacji Urzędu Kontroli Publikacji i Widowisk w 1989 roku w Polsce nadal dochodzi do ograniczania swobód obywatelskich w zakresie wolności wyrażania poglądów i twórczości artystycznej. Zmieniła się forma: miejsce oficjalnej cenzury prewencyjnej zajęła nieoficjalna cenzura represyjna, posługująca się naciskiem ekonomicznym, prawnym lub administracyjnym do tłumienia, zatrzymywania eliminowania tych dzieł sztuki i wypowiedzi, które nie są zgodne z ideologią polityczną, normami obyczajowymi, doktrynami religijnymi bądź polityką korporacyjną.

Korzystamy z wolności korzystania z dóbr kultury, które są prawem człowieka zapisanym w Powszechnej Deklaracji: "Każdy człowiek ma prawo do swobodnego uczestniczenia w życiu kulturalnym swojej społeczności, do korzystania ze zdobyczy kultury, do uczestniczenia w postępie nauki i do korzystania z jej dobrodziejstw".

 

Strumień – z miłości do wody

Flow: For Love of Waterprodukcja: USA
gatunek: Dokumentalny
reżyseria: Irena Salina
czas trwania: 93 minuty
język: polskie napisy / polski lektor

Dokument o wodzie filmem politycznym? Tak, bo jak mówi Leonardo Boff, “kto kontroluje wodę, kontroluje życie, a kto kontroluje życie, ten ma władzę”. Film Strumień: z miłości do wody (Flow: For Love of Water) pokazuje, jak międzynarodowe korporacje do spółki z Bankiem Światowym dążą do jej prywatyzacji i komercjalizacji. Wszak magazyn „Fortune” ogłosił niegdyś, że woda jest „jedną z największych możliwości biznesowych”.

Dzięki obrazowi Ireny Saliny możemy się przekonać, jakie są społeczne skutki zamiany tego ogólnodostępnego „daru natury” w towar. Autorka zabiera nas do Boliwii, gdzie w 2000 roku sprywatyzowano wodę. Koncern Bechtel podniósł jej cenę o 300 procent, pozbawiając dostępu do niej większości ludzi. Pod wpływem społecznej rebelii zerwano jednak prywatyzacyjny kontrakt. Również w Argentynie prezydent Nestor Kirchner zrenacjonalizował wodociągi.

W filmie widzimy też protesty mieszkańców Michigan w USA, w których sąsiedztwie firma Nestlé uruchomiła fabrykę butelkowanej wody. Ten sektor rynku spożywczego należy do najszybciej rozwijających się na świecie. W myśl neoliberalnej logiki woda pitna ma być dostępna na sklepowej półce, a nie w kranie. Taki biznes to czysty zysk: korporacja eksploatuje za darmo podziemną wodę, nalewa do butelek i sprzedaje. Do tego dochodzą rozmaite ulgi i zwolnienia podatkowe od lokalnych władz. Przemysłowa eksploatacja zasobów ujemnie wpływa na środowisko naturalne i pozbawia lokalne społeczności możliwości korzystania z wody na ich własnych posiadłościach. Mieszkańcy Michigan po długich bojach przegrali ostatecznie sprawę przeciwko Nestlé przed Sądem Najwyższym. Za to indyjskim kobietom udało się doprowadzić do zamknięcia fabryki butelkowanej wody należącej do Coca-Coli. Przez dwa lata codziennie zbierały się pod bramą zakładu i od świtu do zmierzchu upominały się o prawo do godnego życia. Działania Coca-Coli skazywały bowiem ich rodziny na wegetację: życie bez wody zdatnej do picia oraz niszczenie pól uprawnych.

Bank Światowy bardzo chętnie udziela pożyczek na budowę gigantycznych tam na rzekach. Szacuje się, że w związku z tymi inwestycjami wysiedlono ponad 80 milionów ludzi, nie zapewniając im w zamian godziwych warunków życia. W filmie widzimy dramatyczną sytuację wysiedlonych mieszkańców jednej z wiosek w Lesotho (Afryka). Wytwarzana przez te tamy energia nie służy wcale lokalnym społecznościom, lecz jest sprzedawana głównie do bogatych regionów i za granicę.

Strumień: z miłości do wody pokazuje podejmowane w różnych zakątkach globu udane próby zapewnienia ubogim ludziom dostępu do wody pitnej. Wypowiadają się eksperci i twórcy takich systemów. Problem w tym, że Bank Światowy i Międzynarodowy Fundusz Walutowy nie są zainteresowane wsparciem ich realizacji. Przedstawione w filmie pomysły opierają się bowiem na zasadzie własności publicznej. Tymczasem wspomnianym organizacjom zależy na prywatyzacji i komercjalizacji wody. Wspólnie z korporacjami (m.in. Suarez i Vivendi – największymi prywatnymi operatorami wodociągowymi) stworzyły Światowe Forum Wody, by pod humanitarnymi hasłami „walki z kryzysem w dostępie do wody” zwiększać zyski nielicznych kosztem milionów biednych mieszkańców naszej planety. Jednak to „wodne” Davos ma swoje „wodne” Porto Alegre. To ruchy społeczne, oddolne inicjatywy obywatelskie, które chcą, aby dostęp do wody pitnej był powszechnym prawem, a nie komercyjną usługą. „Oni mają pieniądze, ale my mamy nogi. Naszego marszu nie zatrzymają” – mówi jeden z ich przywódców, gdy na ekranie oglądamy wielkie społeczne mobilizacje w Ameryce Południowej, Afryce, Indiach i USA. Film Ireny Saliny jest ich głosem. Ważne, aby był coraz głośniejszy. Woda dla ludzi, nie dla zysku!

Film nie działa? - daj nam znać, naprawimy to!

Komentarze

A Ty co sądzisz?